Menu

Żagwinka

Żagwin to takie piękne, fioletowe kwiaty, które zasługują na znalezienie się w tytule bloga :

Wiosennie

zagwinka

I znowu czas mi za szybko zleciał. Od poprzedniego wpisu minęły już 2 miesiące... Nie wiem jak to możliwe...

W zeszłym tygodniu wróciła zima, a od wczoraj znów ciepło, coraz cieplej i bardziej wiosennie. Aż trudno mi było uwierzyć, kiedy wczoraj przed północą mój termometr pokazywał prawie 12 stopni. Dziś jest 14. Niestety do tego wietrznie, deszczowo i nieprzyjemnie. Za to przyroda się pobudziła. Na trawnikach kwitną krokusy:

krokusy

Niestety ludzie nie znoszą tej pogody tak dobrze jak rośliny. Ogromna ilość kaszle i jest zakatarzona. Młody ma ostrą grypę. Będę musiała go w domu długo przetrzymać, żeby ją porządnie doleczyć. Już nie pamiętam kiedy ostatnio był tak chory. Gorączka: 40 stopni, ból gardła, kaszel, katar, wymioty, biegunka - wszystko naraz. Tabletki nie bardzo działają. Temperaturę zbijają mu jedynie okłady. Więc mrozimy ściereczki i okładamy w newralgicznych miejscach. A jak bardzo jest chory świadczy najlepiej to, że nie ma ochoty grać na komputerze ani nawet ruszyć chipsów... Przy okazji ja mam wolne, choć to fatalny czas. Mam tylko nadzieję, że choróbsko nie przelezie na mnie. Oczywiście wszyscy twierdzą, że to wina braku porządnej zimy, zwłaszcza mrozu. Ale czy ja wiem, w Basenie Morza Śródziemnego przecież mroźnych zim nie ma, a o żadnych pandemiach wiosennych też się nie słyszy. Za to na pewno taka pogoda sprzyja pojawieniu się później komarów. W zeszłym roku zima też była łagodna, ale sucha, więc w lecie praktycznie tego paskudztwa nie było. W tym roku jest dość deszczowa, więc warunki do rozmnażania póki co mają bardzo dobre.

Wkrótce moje urodziny. Zażyczyłam sobie w prezencie mały statyw do aparatu fotograficznego, bo mam problem ze zrobieniem niektórych zdjęć, np. ostatnio było widać piękny sierp księżyca, ale wyszedł mi rozmazany - za duże przybliżenie i niestabilna ręka. Trzeba by było robić na statywie z dłuższym czasem naświetlania. Podobnie mam z dużym makro. Już słyszę uwagi, że będę miała kolejną rzecz do noszenia w torebce, która i tak jest zbiorem różności. Niby narzekają i się śmieją, ale wiele razy już się zdarzyło, że się jej zawartość przydała, bo albo potrzebne były nagle jakieś tabletki, albo plasterki, albo scyzoryk, albo śrubokręt, albo korkociąg, albo jakieś inne rzeczy, których nikt nie miał :)

A za tydzień już marzec.

© Żagwinka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci